To nie wicepremier Pawlak, ani lubiany przez kamery Olechowski, znaleźli się na 4 miejscu w I turze wyborów, lecz niepopularny, bo nie schlebiający tłumom i prawie nieobecny w największych mediach, Janusz Korwin – Mikke.

Czy drugi co do popularności wśród studentów (jak mówiły przedwyborcze sondaże) i zdobywca trzech procent głosów (wg sondażu dla tvp1) Janusz Korwin-Mikke, stał się dla mediów i komentatorów niewygodnym zdobywcą czwartego miejsca w wyborach prezydenckich? Wszak kamery telewizyjne (przynajmniej dwóch stacji: tvp i tvn) podczas kolejnych odwiedzin sztabów wyborczych nie zajrzały do jego sztabu w pierwszej godzinie relacji. Uraczyły nas pierwej rozmową z Waldemarem Pawlakiem (tylko 1,9% głosów!).
Rozmowa z przedstawicielem rządu ważniejsza od rozmowy z konkurentem, cieszącym się większym poparciem wyborców?
Przypomina mi się określenie „reżymowe telewizje”, bardzo często przez Janusza Korwin-Mikke wypowiadane…